czwartek, 3 kwietnia 2014

Rozdział I

Lila
 
Miałam trudne dzieciństwo. Pierwsze lata swojego życia spędziłam u kobiety, którą uważałam za swoją biologiczną matkę. Dzieciaki w przedszkolu śmiały się z niej bo była stara, ale mi to jakoś nie przeszkadzało i specjalnie nie zwracałam na to uwagi. Ludmiła(bo tak miała na imię) nie była idealna, miała sporo wad, ale kochałam ją. Pomimo swojego wieku, nie miała męża tylko niestałych partnerów. Mieszkałyśmy w małej kawalerce, więc gdy ktoś do niej przychodził zamykałam się w łazience, bo nie chciałam patrzeć na te obrzydliwe sceny. Bywało tak, że jednego dnia się kochali, drugiego nienawidzili. Zdecydowanie bardziej wolałam jak na siebie krzyczeli. Gdy miałam osiem lat coś się zmieniło. Moja opiekunka umierała. W ostatniej chwili swojego życia zdążyła mi tylko powiedzieć, że nie jest moją matką a moi rodzice wyparli się mnie. Długo nie mogłam się pozbierać. Trafiłam do ośrodka opiekuńczego a niedługo potem trafiałam po kolei do różnych domów. Byłam podrzucana z domu do domu. Ostatecznie trafiłam do domu średnio zamożnych ludzi. Nie kochali mnie, adoptowali tylko dlatego, żeby mieć z tego pieniądze. Jego oczkiem w głowie był ich syn Sebastian. Nie trawili mnie. Tylko 'mój brat' mnie  rozumiał. Dużo gadaliśmy o muzyce, zainteresowaniach.. Gdy z nim rozmawiałam czułam się wspaniali. Oczy mi jaśniały a przyszłość wydawała się łatwiejsza. Miałam piętnaście lat, on był rok starszy. Doskonale się rozumieliśmy.

Seba

To było takie dziwne. Pewnego dnia rodzice oświadczyli, że adoptowali dziewczynę i niedługo do nas przyjdzie. Parę dni potem pod nasz dom podjechał czarny wóz i wysiadła z niego moja przyszywana siostra. Już z wyglądu wydawała mi się niezwykła. Miała długie, rude włosy i niebieskie oczy, które można było zobaczyć już z daleka. Blada cera, piegowata skóra dodawały jej uroku. Miała zwykłą żółtą sukienkę i beżowe sandały. Jej mina nic nie wskazywała, taka obojętna. Czułem, że moi rodzice nie lubią jej, ale chcieli zgarnąć kasę. Już tacy byli. Świetnie się z nią dogadywałem, mieliśmy podobne tematy do rozmowy. Była niesamowita. Któregoś dnia wszedłem jak zwykle rano do łazienki, aby wziąć szybką kąpiel a ona tam stała. Owinięta samym ręcznikiem, zaczerwieniała się na mój widok i spuściła speszona wzrok. Ja też się zawstydziłem, przeprosiłam i pospiesznie wyszedłem. Zamknąwszy drzwi, powoli zjechałem po nich i uśmiechnąłem się do siebie. Wiem, że to jest moja siostra i powinienem tak o niej myśleć, ale nie potrafiłem nie ulec jej urodzie. Zawsze przy niej czułem wibrowania w brzuchu i bałem się każdego źle wypowiedzianego do niej słowa. To oznaczało tylko jedno. Zakochałem się. Zakochałem się w Lilce, mojej siostrze.

1 komentarz: